Alej2009's Blog

Just another WordPress.com weblog

ŁAGODNA APOKALIPSA

I ujrzałem bestię …

Propedeutyka  Łagodnej  Apokalipsy

Tadeusz Stanisław Piotrowski  (Jan Seidżin)


6. O metodzie

Napisany przeze mnie esej należy do tego – ciągle jeszcze, niestety, marginalnego – nurtu myśli społecznej, który świadomie szuka inspiracji w metodach wypracowanych przez nauki przyrodnicze. Podejście takie, zakładające traktowanie nauk humanistycznych jako nomotetycznych, jest zdecydowanie odrzucane przez wiele autorytetów nauk społecznych. Uważa się, że jedyną możliwą do przyjęcia w tych naukach metodą jest metoda idiograficzna, przeciwna konstruowaniu ogólnych modeli, a zadawalająca się wyłącznie opisywaniem – mniej lub bardziej adekwatnie – indywidualnych zjawisk. Twierdzi się, że jest to jedyne dopuszczalne podejście, wobec uwikłania tych zjawisk w plątaninę jednostkowych przyczyn i skutków, a także wobec ich determinowania przez swobodne, jak się sądzi, decyzje jednostek.

Jednak, jak łatwo można wykazaćI), również nauki humanistyczne nie potrafią – mimo programowego odrzucania – obyć się bez modeli właściwych naukom nomotetycznym. Inaczej niemożliwe stałyby się jakiekolwiek syntezy, a prace naukowe zamieniłyby się w trywialne kroniki wypadków. Konstruowanie pewnych modeli pojęciowych – np. modeli osobowości badanych postaci – wprost leży u podstaw każdej sensownej interpretacji.

Różnica pomiędzy podejściami stosowanymi w metodach idiograficznej i nomotetycznej ma więc charakter nie jakościowy, a jedynie niejako „ilościowy”. Modele konstruowane w ramach tej pierwszej dotyczą jednostek, poszczególnych uogólnień , przyczyn i ich skutków. Druga zajmuje się zjawiskami ogólniejszymi w nadziei odkrycia rządzących nimi bardziej uniwersalnych praw. Co prawda, jak dotychczas, nadzieje te – w odniesieniu do myśli społecznej – są, w dużym stopniu, niespełnione, jednak nie może to stanowić dowodu na ich bezzasadność.

Tym bardziej dowodem takim nie są wypowiedzi obecnych i przyszłych autorytetów (bądź pseudoautorytetów). Niestety często bywają one przytaczane i traktowane jako rozstrzygające w dyskusji.

Nie sposób tutaj nie postawić hipotezy, że owe wypowiedzi są zazwyczaj, po prostu, przejawem bezradności współczesnego humanisty wobec nowych, niezrozumiałych dlań trendów, pojawiających się w uprawianej przezeń dziedzinie wiedzy, a polegających na przeszczepianiu do niej metod wypróbowanych gdzie indziej. Trendów, które – nie wątpię – prędzej, czy później gruntownie przeobrażą tę dziedzinę, a przede wszystkim dramatycznie zmienią rolę autorytetów. W naukach przyrodniczych obowiązuje bowiem – w sposób niezwykle ścisły, niewyobrażalnie dla humanistów dosłowny – zasada, że nie liczy się żaden autorytet, liczą się wyłącznie argumenty. Tezę tę zna również i myśl społeczna, choćby w znanej od starożytności wersji: amicus Plato sed magis amica veritas, lecz na jej terenie nigdy nie przykładano do niej większej wagi.

Argumentem przeciwko możliwości uprawiania nauk społecznych jako nauk nomotetycznych nie może być również złożoność dziedziny ich zainteresowań . W sposób oczywisty stanowi ona jedynie o skali trudności analizowania stawianych tu problemów a nie o samej możliwości ich rozwiązywania. W ostatnich latach w naukach przyrodniczych wypracowano wiele metod dających nadzieję osiągnięcia tego celu, jak: ogólna teoria systemów, teoria gier, teoria decyzji, teoria zbiorów rozmytych, nieklasyczne systemy logiczne itd. Pomyślnie rozwijana jest teoria modelowania i symulacji. Przyrodoznawcy zbliżają się do zagadnień społecznych od strony analizowania udziału człowieka w procesach eksploatacji systemów technicznych i tworzą, swoimi metodami, potrzebne do tego narzędzia teoretyczne. Mogą one być użyte do badań sensu stricte humanistycznych.

Rozwiązywane są także problemy filozoficzne (metodologiczne) związane z zastosowaniem metody nomotetycznej w nauce. Coraz większe uznanie wśród uczonych zajmujących się tą dziedziną zdobywa przekonanie, że jedynym zadawalającym modelem naukowego wyjaśniania jest właściwy naukom nomotetycznym tzw. model Hempla-Poppera (low-covering model). W pełni uzasadnioną wydaje się tu następująca wypowiedź na temat sporu o uprawniony model uprawiania nauki: „pod względem metodologicznym konflikt ten jest nierozstrzygalny (…) dlatego, że stoją za nim różne zaakceptowane ideały wiedzy. (…) Dla jednego z nich ważne jest psychologiczne zrozumienie świata, którego częścią sami jesteśmy, dla drugiego celem jest poszerzenie ludzkich możliwości technicznego opanowywania świata – przyrodniczego i społecznego.II) A więc obydwa podejścia są uprawnione.

Można tu wszakże pójść jeszcze dalej. Można rozumować następująco: Być może człowiek został powołany przez nadprzyrodzoną Istotę, swego Stwórcę po to by kontemplował istotę bytu, by starał się “psychologicznie zrozumieć świat”. Wtedy bardziej uzasadnione byłoby pierwsze podejście do nauki. Być może jednak rozum ludzki powstał w wyniku ewolucji (nieważne przy tym kto ją – rozumianą jako proces, z czasem jako jednym z parametrów – powołał do życia). Powstał jako NARZĘDZIE umożliwiające (a może tylko ułatwiające) przetrwanie. NARZĘDZIE “technicznego opanowywania świata” Wtedy uprawianie nauki – najbardziej zaawansowane wykorzystywanie rozumu – w ujęciu innym niż pragmatyczne wydaje się być wewnętrznie sprzeczne, być może w ogóle niemożliwe. Wydaje się nie ulegać wątpliwości, że uzasadnioną jest jedynie ta druga hipoteza, takim też – w ślad za tym – jest wyłącznie drugi z wymienionych przez Amsterdamskiego ideałów.

Brak więc jakichkolwiek podstaw do odrzucania a priori prób konstruowania ogólnych modeli wyjaśniających procesy społeczne. Jedyną dopuszczalną – naukowo uzasadnioną – metodą ich krytyki jest poddawanie konstruowanych modeli pragmatycznej weryfikacji oceniającej zgodność (z założonym z góry marginesem tolerancji) generowanych przez nie danych z danymi pochodzącymi z obserwacji zjawisk społecznych rzeczywiście zachodzących.

Ale nawet taka krytyka uprawniona jest jedynie do pewnego stopnia. Istotą metody stosowanej w naukach przyrodniczych jest założenie, że stosujący ją uczony nie jest wszechwiedzącym, wszechmocnym Geniuszem i nie jest w stanie analizować obiektywnej rzeczywistości w całej jej skomplikowanej złożoności. Dlatego też nie zajmuje się on tą rzeczywistością lecz pewnym jej – stworzonym przez siebie uproszczonym modelem. Przyrodoznawcy czynili to w sposób świadomy od samych początków nowoczesnej nauki. Dobitnie to stwierdza w swojej refleksji metodologicznej już Torricelli pisząc o metodzie wymyślonej przez swojego mistrza Galileusza: „Wyobrażam sobie i zakładam, że jakieś ciało porusza się w dół i w górę, zgodnie ze znaną proporcją, oraz poziomo ruchem równomiernym. (…) Jeżeli potem kule ołowiane, żelazne, kamienne nie będą zachowywać owego założonego kierunku, tym gorzej dla nich: powiemy, że nie mówimy o nich.III).

Właśnie w tym rzecz. Z punktu widzenia humanisty to czym zajmują się przyrodoznawcy zakrawa wręcz na metafizykę. Badają oni jakieś wydumane, skonstruowane przez siebie twory idealne. I wcale ich to nie zraża, że twory te nie istnieją w rzeczywistości! Teoria tych tworów formuje mniej lub bardziej kompletny system aksjomatyczny. Jedynym kryterium jego poprawności jest wewnętrzna spójność i poprawność logiczna. Dopiero taki system jest porównywany z jakimś fragmentem rzeczywistości. Bada się mianowicie na ile taki idealny twór jest modelem tego fragmentu. Jeżeli zgodność jest zadawalająca to skonstruowany model stosuje się do celów utylitarnych, jeżeli zgodność jest niezadowalająca szuka się innych modeli.

Ten przydługi wstęp jest konieczny gdyż niniejszy esej może być – jak wynika z powyższego, niesłusznie – atakowany z pozycji metodologiczno-filozoficznych. Z krytyką taką spotkały się prace Leszka Nowaka, twórcy „materializmu nie-marksistowskiego”. Ma ona, niewątpliwie, swoje źródło w niewiedzy.

Celem „utylitarnym” jaki stawia sobie niniejsza praca jest próba diagnozy sytuacji w jakiej znajduje się RP na przełomie XX i XXI wieków. Prowadzącym do tego celu zadaniem cząstkowym ma być skonstruowanie ogólnego modelu zachowań tworów państwowych. Chodzi przy tym nie tyle o samą diagnozę ile o predykcję (choćby najogólniejszą) tego co nas czeka. Interesuje nas zatem model który w teorii modelowania nosi nazwę modelu zasadnego predykcyjnieIV).


I) por. Bertalanffy, L. von: General System Theory. Foundations, Developement, Applications. George Braziller. New York 1973. – pol. tłum: Ogólna teoria systemów. Podstawy, rozwój, zastosowania. PWN. 1984.

II) Amsterdamski, S.: Między historią a metodą. PIW. 1983.

III) cytat wg.: Amsterdamski, S.: op. cit.

IV) Zeigler, P. Bernard: Theory of Modeling and Simulation. John Wiley & Sons. 1976. – polskie tłumacz.: Teoria modelowania i symulacji. PWN. 1984.]

Czerwiec 20, 2009 - Posted by | ogólna teoria systemów, panstwo, realny socjalizm

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.