Poprzedni wpis
I ujrzałem bestię …
Propedeutyka Łagodnej Apokalipsy
Tadeusz Stanisław Piotrowski (Jan Seidżin)
1. System naturalny „państwo”
Aby zrozumieć istotę rzeczywistości w jakiej przyszło nam żyć w Polsce na początku XXI wieku warto popatrzeć na problem z szerszej perspektywy i przeprowadzić analizę funkcjonowania współczesnych zorganizowanych społeczeństw w ogóle. Dopiero w świetle takiej analizy mogą zostać ujawnione animujące tę rzeczywistość siły i mechanizmy. Zróbmy to zatem.
Trzeba się tu poruszać po nader grząskim i słabo rozpoznanym terenie. Dlatego też, aby uniknąć ewentualnych nieporozumień, zacznijmy od sprecyzowania kluczowych dla naszych przyszłych rozważań pojęć. Przynajmniej na tyle na ile to jest konieczne i na ile to okaże się możliwe.
Najbardziej istotnym z tych pojęć jest pojęcie państwo.
Jest to określenie wieloznaczne w najszerszym znaczeniu słowa wieloznaczność. Sposób rozumienia państwa zmienia się i historycznie i w zależności od doktryny wyznawanej przez twórcę danej definicji. Może ono mieć przy tym w obrębie tej samej definicji zakres znaczeniowy o różnej szerokości. Również w języku potocznym słowo „państwo” ma wiele różnorakich, odmiennych znaczeń.
Wydaje się, że najbardziej trafną merytorycznie i płodną poznawczo jest jedna z najstarszych koncepcji pojęcia państwa zakładająca tzw. podejście socjologizujące. Państwo traktuje się w nim jako „pewną zbiorowość ludzką – organizację, grupę społeczną” I). W naszych dalszych rozważaniach będę konsekwentnie – za większością współczesnych badaczy problemu – trzymał się tego ujęcia. Ograniczę się przy tym do jego najszerszego zakresu znaczeniowego i będę traktował państwo jako organizację globalną obejmującą całe społeczeństwo.
Stosując podejście socjologizujące państwo można zdefiniować jako pewien system, tj. „skoordynowany układ elementów, zbiór tworzący pewną całość uwarunkowaną stałym logicznym uporządkowaniem jego części składowych” II). Państwo jest, oczywiście, systemem społecznym.
Pojawiło się tu drugie z kluczowych dla tego eseju pojęć: system. Właśnie traktowanie państw jako pewnych systemów ma nam pozwolić na ich lepsze rozumienie.
Również i to pojęcie jest dalece niejednoznaczne. Przytoczone – niezbyt precyzyjne – określenie słownikowe to tylko tylko jedno z wielu znaczeń tego terminu. Określenia „system” będę używał właśnie w tym znaczeniu, a więc zawsze mając na myśli „zbiór elementów sprzężonych ze sobą w taki sposób, że tworzą one pewną całość wyodrębniającą się w danym otoczeniu” III).
Przyjęcie, że państwa są to pewne systemy społeczne wcale jeszcze nie daje zadowalającej ich definicji. Stworzenie takiej definicji jest, samo w sobie, problemem trudnym (nie darmo nie znalazło ono – jak dotąd – zadowalającego wszystkich rozwiązania). Na szczęście nie jest to jednak niezbędne dla przedstawionych w tym szkicu rozważań. Dla naszych celów do przyjęcia jest – w zasadzie – zupełnie dowolna z definicji proponowanych w obrębie podejścia socjologizującego. Co więcej, większość z tego co dalej zostanie powiedziane słuszne jest nie tylko w odniesieniu do państwa, lecz również i do wielu innych zorganizowanych społeczności ludzkich. Stąd – nie chcąc tracić z oczu zasadniczego celu naszych dociekań – możemy się zadowolić niezbyt precyzyjną definicją ich przedmiotu. Ustalmy zatem, że mówiąc o państwie będziemy mieli na myśli złożony, zorganizowany na zasadzie terytorialnej, wyposażony w środki przymusu system społeczny – nie wdając się w dalsze niuanse.
W systemie „państwo” można wyodrębnić dwie diametralnie różne klasy występujących tam zjawisk. Są to zjawiska związane z konstytuującymi system jednostkami ludzkimi i zjawiska związane z wytwarzaną przez te jednostki kulturą, w tym z kulturą materialną. Zasadnicza trudność analizy systemu leży w tej pierwszej klasie. Nie może to być, nawet w przybliżeniu, analiza deterministyczna, brak też danych do przeprowadzania jej innymi metodami. Istnieją, co prawda, liczne próby skonstruowania teorii funkcjonowania społeczeństw, lecz żadna z nich – jak dotąd – nie dała zadowalających, użytecznych rezultatów. Każda zawodziła w zasadniczym zastosowaniu – do predykcji zjawisk przyszłych. Co najwyżej udawało się przy ich pomocy, mniej lub bardziej przekonywająco, tłumaczyć ex post zaistniałe procesy. Zdaniem niektórych, często wybitnych autorytetów – mam zwłaszcza na myśli Carla Poppera – taka predykcja jest wręcz niemożliwa. Mój pogląd na ten temat jest nieco inny. Uważam, że rzecz polega na nieporozumieniu. Piszę o tym w ostatnim rozdziale niniejszego eseju, będącym czymś w rodzaju „aneksu metodologicznego”.
Tak czy inaczej, wydaje się, że nadzieje na przełamanie istniejącego tu impasu należy wiązać właśnie z ogólną teorią systemów. Już obecnie, pewne, skromne jeszcze wyniki jej zastosowania do badania organizacji społecznych rzucają wiele nowego światła na ich funkcjonowanie.
W podejściu systemowym charakterystyczne jest to, że analizuje się, przede wszystkim, sposób w jaki ustrukturowany jest dany fragment rzeczywistości. Bada się nie tylko elementy z jakich się on składa, ale zwłaszcza wzajemne relacje jakie istnieją pomiędzy tymi elementami i pomiędzy tymi elementami a otoczeniem. Uznaje się, że właśnie takie, odpowiednio wyabstrahowane relacje tworzą zbiór nieprzemijających, nieprzygodnych cech stanowiących o tym czym jest dany system. Są one nazywane jego inwariantami organizacyjnymi.
Z pojęciem systemu „państwo”, podobnie jak ze wszystkimi systemami z jakimi się stykamy, wiążą się inwarianty o różnych stopniach ogólności. Państwo można rozpatrywać jako określoną niepowtarzalną jednostkę, jako element jakiegoś zbioru państw, np. państw o danym ustroju politycznym, albo państw istniejących współcześnie, wreszcie jako element zbioru wszystkich państw w diachronii. W każdym z tych przypadków inwarianty organizacyjne będą, oczywiście inne. Coraz bardziej ogólne. Można w tym uogólnianiu pójść jeszcze dalej i spróbować umiejscowić system „państwo” w szerszej od niego klasie systemów. Jest to dla nas o tyle interesujące i ważne, że chcemy przecież zrozumieć jak ten system „działa”. Zaś wyjaśniać funkcjonowanie jakiegoś obiektu można wyłącznie na gruncie kategorii szerszych niż on sam (tak przy tym dobranych, by nie były zbyt ogólne).
Taką stosunkowo szeroką klasą systemów są systemy naturalne. Wysuwana jest hipoteza IV), że wszystkie systemy społeczne (tzw. systemy nadorganiczne), a więc i system „państwo”, należą do tej klasy. Z hipotezy tej wypływają daleko idące konsekwencje, warto więc zastanowić się nad jej sensem i nad jej zasadnością.
Zacznijmy od bliższego doprecyzowania pojęcia „system naturalny”. Może ono być zdefiniowane następująco: „systemem naturalnym jest każdy taki system, który nie zawdzięcza swego istnienia świadomemu planowaniu i działaniu człowieka” IV). Przeciwieństwem systemów naturalnych są systemy sztuczne, stworzone przez ludzi. Tu, dla porządku, trzeba napomknąć, że w analizie systemowej zjawisk społecznych pojęcie system naturalny używane bywa także i w zupełnie innym znaczeniu: jako system istniejący obiektywnie, dany przez rzeczywistość, naturę, w przeciwieństwie do „systemów konstrukcyjnych”, będących tworami teoretycznymi ludzkiego umysłu. Z drugiej zaś strony twory, które tu będziemy nazywać systemami naturalnymi nazywane są też systemami samodzielnymi V).
Powyższa lakoniczna definicja jest niezbyt ścisła, ale – jeżeli oprzeć się również i na intuicji – w zupełności powinna nas zadowalać. Zgodnie z nią systemem naturalnym nie jest np. dom, jest nim natomiast osobnik należący do nowej, wyhodowanej przez człowieka rasy zwierząt (albo odmiany roślin), mimo iż w pewnym sensie jest on wytworem „świadomego planowania i działania człowieka”. Będę jeszcze wracał do tego bardzo ważnego przykładu.
Pewne problemy pojawiają się dopiero wtedy gdy spróbujemy poszukać odpowiedzi na pytanie czy państwa (i inne organizacje społeczne) są tworami naturalnymi, powstałymi spontanicznie czy też tworami sztucznymi, stworzonymi przez ludzi. Czy są systemami naturalnymi, czy też nie. To bardzo istotne pytania, na które trzeba koniecznie odpowiedzieć.
Spróbujmy do poszukiwania odpowiedzi zastosować jakąś metodę obiektywną. Niech to będzie następujące podejście: ustalmy wpierw jakimi inwariantami organizacyjnymi muszą charakteryzować się systemy naturalne, a potem sprawdźmy, czy występują one w systemie „państwo”. Jeżeli tak będzie, to system „państwo” będziemy mogli, a nawet będziemy musieli uznać za system naturalny.
Pierwszą czynnością jaką należy przeprowadzić, jest zatem poddanie analizie struktury systemów naturalnych w celu określenia, które z charakteryzujących je cech są niezbędne, by dany system mógł być rozpoznawany jako system naturalny. Jakie są inwarianty organizacyjne tej klasy systemów.
Analiza taka została przeprowadzona VI). Prezentując jej wyniki Ervin Laszlo wymienia cztery inwarianty systemów naturalnych.
Systemy te:
1. stanowią całości o nieredukowalnych właściwościach;
2. podtrzymują swe istnienie w zmieniającym się otoczeniu;
3. autokreują się w odpowiedzi na wyzwanie otoczenia;
4. pełnią rolę „dwukierunkowych łączników” w świecie przyrody.
Przeanalizujmy teraz właściwości systemu „państwo” pod kątem występowania w nich powyższych cech.
Inwariant wymieniony jako pierwszy właściwy jest wszelkim obiektom złożonym, będącym – w myśl naszej definicji – systemami. Są nimi właśnie dlatego, że stanowią pewne całości, a nie nieustrukturowane skupiska. Ich części składowe poukładane w system tworzą nową jakość.
Zorganizowane w dowolny sposób grupy ludzkie są niewątpliwie takimi właśnie całościami. Psychologowie od dawna uwzględniają ten fakt w swoich badaniach. Laszlo – jako elementarne, przekonujące przykłady – podaje w swojej książce przyjaźń i miłość. Powodują one, że para przyjaciół lub kochanków jest czymś więcej niż dwojgiem osób. Podobnie jest z parą dyskutantów stosujących platonowską metodę dialektyczną, albo z drużyną piłki nożnej. Państwo – zorganizowany system społeczny, złożony z jeszcze większej liczby nawzajem na siebie oddziałujących jednostek – ma, w sposób oczywisty, tym bardziej całościowy, nieredukowalny charakter. Jego właściwości żadną miarą nie są prostą sumą właściwości konstytuujących go ludzi. Ci sami ludzie przenosząc się do innego państwa, wchodząc w inne relacje, inne struktury, tworzą sobą najzupełniej inną rzeczywistość. To nie podlega dyskusji. Państwo posiada więc niewątpliwie pierwszą z czterech zasadniczych cech właściwych systemom naturalnym.
Drugi z wymienionych inwariantów jest szczególnie istotny dla naszych rozważań. Stwierdza on, przypomnijmy, że systemy naturalne podtrzymują swe istnienie w zmieniającym się otoczeniu (bo powstały w sposób „naturalny”, spontanicznie i gdyby nie mogły samodzielnie podtrzymywać swojego istnienia to … nie mogłyby istnieć). Odnosi się to, w sposób ewidentny, i do systemu „państwo” (jak również do wielu innych rodzajów grup i społeczności ludzkich). Niezależnie od typu i ustroju państwa zawsze wytwarzają mechanizmy i siły obronne, których zadaniem jest przeciwstawianie się dezintegracji tworu państwowego. Bywają one efektem świadomych ludzkich działań, ale zawsze tylko do pewnego stopnia. Nawet wtedy gdy państwem rządzi autorytarny władca. W istocie rzeczy ich źródłem jest sumowanie się setek i milionów zachowań jednostek, które – niezależnie od intencji poszczególnych osobników – powodują, że państwa nie upadają „samoistnie”, nawet gdy się tak pozornie wydaje. W rzeczywistości historia nie zna przypadku by uformowane, funkcjonujące państwo upadło w ten sposób. Zawsze można znaleźć jakieś przyczyny zewnętrzne, które do tego doprowadziły. Występuje tu ścisła analogia z biocenozami: dżungla amazońska istnieje od milionów lat i może zaniknąć właśnie tylko skutkiem przyczyn zewnętrznych. Inną rzeczą jest pytanie o to, na ile jest ona podobna do siebie samej sprzed tych milionów lat. Ta analogia jest szczególnie pociągająca, gdyż wydaje się, że państwa są istotnie czymś w rodzaju biocenoz ludzkich: „antropocenoz”.
Państwo posiada zatem i drugą z wymienionych wyżej „cech kanonicznych” systemu naturalnego.
Tutaj należy przypomnieć ukuty przez W. B. Cannona termin: homeostat. Pojęcie to będzie bardzo użyteczne w naszych dalszych rozważaniach. Pierwotnie odnosiło się ono do precyzyjnie działających mechanizmów dostosowawczych u istot ciepłokrwistych. Obecnie używane jest, w daleko szerszym znaczeniu, jako określenie na układ zdolny do samoregulacji zachowującej stałą równowagę. W tym sensie systemy naturalne są homeostatami, tj. obiektami realizującymi homeostazę.
Teza powyższa wykorzystuje również i dalszą, trzecią z kolei właściwość inwariantną systemów naturalnych. Zgodnie z nią, systemy te autokreują się na wyzwanie otoczenia. Mowa tu o takich zmianach wewnętrznych, które umożliwiają podtrzymywanie istnienia systemu w zmieniającym się otoczeniu. Inwariant ten dotyczy więc sposobu realizowania cechy omówionej wyżej jako inwariant drugi. Jest on dla nas szczególnie interesujący, gdyż daje nadzieję na prognozowanie przyszłych zachowań systemu „państwo”.
O ile bowiem odpowiedź na pytanie, czy ewolucja systemów naturalnych realizuje się zgodnie z jakimś celowo przyjętym, nadrzędnym planem musi być negatywna, o tyle można stwierdzić, że odbywa się ona według pewnego logicznego, możliwego do uchwycenia schematu. Istota tego schematu wypływa z realizowania przez dany system autokreacji pod wpływem presji otoczenia. Otoczeniem tym dla systemów naturalnych są inne systemy naturalne podobnego typu. Wzajemne oddziaływanie na siebie powoduje, że ich rozwój podlega daleko idącej korelacji. Stąd cechą charakterystyczną schematów ich rozwoju jest … „rosnąca koordynacja tworów poprzednio względnie odosobnionych, wyłanianie się pewnych ogólniejszych wzorców, łączenie się jednostek w organizmy nadrzędne oraz postępujące doskonalenie pewnego typu funkcji i reakcji.” VII). W miejsce wielości i chaosu wprowadzają one hierarchię, jedność i ład.
Wszystko to obserwujemy w tworach państwowych. Organizują one coraz większe obszary ludzkiej aktywności, czynią to coraz bardziej drobiazgowo i uniformistycznie. W odpowiedzi na różnego rodzaju zagrożenia przebudowują swoje struktury. I znowu zauważmy, że istotne są tu nie tylko – a nawet nie przede wszystkim – świadome działania ludzkie.
Jesteśmy więc uprawnieni do stwierdzenia, że system „państwo” posiada i tę, kolejną cechę właściwą systemom naturalnym.
Czwarty, ostatni inwariant organizacyjny systemów naturalnych polega na tym, że pełnią one rolę „dwukierunkowych łączników” w świecie przyrody. Cóż to takiego? Mówiąc tak mamy na myśli fakt, że systemy naturalne mają zawsze dwoisty charakter: są systemami złożonymi z elementów, które są systemami naturalnymi i jednocześnie same są elementami innych systemów naturalnych. Wynika to z ogólnych praw rozwoju, które preferują takie struktury hierarchiczne. Prawo to, dobrze udokumentowane obserwacjami faktów empirycznych, zostało również wyprowadzone teoretycznie na gruncie ogólnej teorii systemów VIII).
System „państwo” jest takim łącznikiem. Jego elementami są systemy naturalne „jednostki ludzkie”. Można zresztą wyodrębnić i inne systemy nadorganiczne (a więc społeczne), takie jak różne partie, związki, grupy społeczne itp, będące z kolei łącznikami pomiędzy jednostkami ludzkimi, a państwem. System „państwo” jest również elementem systemów ogólniejszych. Są nimi różne organizacje międzynarodowe, pakty, bloki sojusznicze, a wreszcie system nadorganiczny „świat” – rozumiany jako ludzka społeczność Ziemi.
Tak więc i czwarty z inwariantów systemu naturalnego występuje w systemie „państwo”. Wobec tego, jeżeli – jakeśmy to zrobili na wstępie – uznać, że inwarianty te są warunkami koniecznymi i wystarczającymi, by charakteryzujący się nimi obiekt można było uznać za system naturalny, to tezę o przynależności systemu „państwo” do systemów naturalnych trzeba uważać za przekonująco uzasadnioną.
Do wniosku takiego prowadzi również konsekwentna w obiektywizmie, rzetelna analiza historiozoficzna funkcjonowania tworów państwowych. Jeśli jest taką to musi wykazać, że wszelkie twory państwowe powstawały – w istocie rzeczy – w sposób spontaniczny, naturalny i rządzą się prawami obiektywnymi właściwymi dla tego typu obiektów. Niewątpliwie wielką rolę w tym funkcjonowaniu odgrywają świadome działania ludzkie. Są one jednak niejako wbudowane w ogólniejsze mechanizmy społeczne. Mechanizmy te tworzy efekt sumowania się wielu różnorakich dążeń i działań ludzkich w obiektywny proces od tych dążeń i działań względnie niezależny. Mówiliśmy już o tym. Będziemy do tej myśli wracać w dalszych rozdziałach tego eseju.
Przyjęcie tezy, że państwo jest systemem naturalnym pociąga za sobą wiele ważkich konsekwencji poznawczych. Niektóre z nich zarysowały się już przy analizowaniu przez nas inwariantów organizacyjnych systemów naturalnych. Najbardziej istotną z nich wydaje się być nadzieja na uchwycenie schematów rozwojowych tworów państwowych, na prognozowanie – choćby zgrubne – ich ewolucji. Trudno przecenić znaczenie tego faktu. Prognozowanie takie jest przecież niespełnionym – jak dotąd – marzeniem wszystkich teoretyków procesu społecznego.
Koncepcja państwa jako bytu „nie będącego dziełem rąk ludzkich” wcale nie jest do końca intuicyjnie oczywista. Wręcz odwrotnie, wydaje się stać w rażącej sprzeczności z postrzegalną rzeczywistością. Przecież to ludzie, świadomie i celowo podejmują decyzje determinujące strukturę i funkcjonowanie swojego państwa! Tak to pozornie wygląda. W rzeczywistości jednak państwo jest w jeszcze mniejszym stopniu wytworem człowieka niż owe wspomniane już, „tworzone przez niego”, nowe odmiany roślin i zwierząt. Tam istnieją chociaż pewne zasoby wiedzy empirycznej i metody sztucznego sterowania naturalną w swojej istocie ewolucją pewnych systemów naturalnych. Sterowanie to przy tym, w sposób oczywisty, może dać jakieś efekty jedynie w stosunkowo wąskich granicach wytyczonych przez nieprzemijające właściwości tych systemów. Co najwyżej podobnych wyników można oczekiwać w przypadku świadomego sterowania ewolucją tworów państwowych.
Idealistyczny, nienaukowy ogląd państwa jako bytu przedmiotowego, dającego się świadomie i dowolnie kształtować (aż do „zniesienia” włącznie) występuje w wielu historycznych doktrynach państwa i prawa. Jego elementy – paradoksalnie, bo przecież, w gruncie rzeczy, w jaskrawej sprzeczności z podstawowymi tezami tzw. materializmu historycznego – legły również u podstaw marksistowskiej teorii państwa. Fakt ten stał się szczególnie brzemienny w następstwa. Wyprowadzone bowiem z tej teorii wnioski praktyczne, skutkiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności historycznych, zostały wcielone w życie. Zaciążyło to fatalnie na losach miliardów istnień ludzkich.
Jedną z bezpośrednich konsekwencji uznania tworów państwowych za systemy naturalne jest traktowanie ich jako bytów podmiotowych. Mając to właśnie na myśli będę dalej – ze względów stylistycznych – nazywał system „państwo” potworem, demonem, lewiatanem, dodając do tego stosowne dookreślenia.
Taką koncepcję można zaatakować z pozycji „brzytwy Ockhama”. Rzeczywiście, wszystkie procesy związane z istnieniem państw można tłumaczyć stosując inne sposoby, bez powoływania do istnienia takich bytów. Będę to – w ograniczonym zakresie – robił w następnych rozdziałach. Jednak, jak się przekonamy, proponowany tu sposób patrzenia na państwo daje niezaprzeczalne korzyści. Pozwala wychwytywać prawidłowości kiepsko widoczne przy stosowaniu innych optyk. Daje proste wyjaśnienia dla zjawisk niezbyt zrozumiałych gdy do analiz wykorzystuje się inne metodyki. Przecież nikt nie kwestionuje tego, że funkcjonowanie, przykładowo, wahadła, łatwiej jest objaśniać nie interesując się zachowaniem pojedynczych, tworzących je atomów, lecz raczej zakładając, że tworzą one pewną nieredukowalną strukturę, system. Byt w stosunku do tych atomów względnie autonomiczny. Dlaczegóż by ta metoda miała być nie do przyjęcia w zastosowaniu do ludzi i ich społeczności?
Traktowanie instytucji społecznych jako obiektywnych bytów podmiotowych jest szeroko przyjęte we współczesnej antropologii i to zarówno przez uczonych wychodzących w swoich teoriach od badań terenowych (jak Bronisław Malinowski z jego szkołą antropologii funkcjonalnej), jak i przez tych dla których społeczeństwo ludzkie jest szczególnym przypadkiem wynikającym z teorii bardziej ogólnej (jak Ludwik von Bertalanffy z jego ogólną teorią systemów).
Spośród publicystów politycznych metodą tą interesował się (np.) Raymond Aron. Mówiąc o systemach społecznych zauważał: …”socjolog obserwując je nie tworzy ich, one istnieją, ale innym rodzajem istnienia niż pojedynczy osobnik ograniczony biologicznie. W tych ‘rzeczach społecznych’ większość osobników jest w sposób oczywisty zamienna i sezonowy zastępca listonosza wypełnia tę samą funkcję co etatowy listonosz przebywający w tym czasie na urlopie. Głęboko fascynują mnie te analizy” IX).
Podobnie wypowiada się na ten temat Józef Maria Bocheński: „Społeczeństwo jest zespołem rzeczy powiązanych relacjami realnymi. I wskutek tego społeczeństwo jest czymś więcej niż sumą ludzi i może mieć własne prawa” X).
Zaś znana łacińska sentencja powiada: „Senatores boni viri senatus autem mala bestia.
I) Kowalski, J., Lamentowicz, P., Winczorek, P.: „Teoria państwa i prawa”. PWN. 1981.
II) „Słownik wyrazów obcych”. PWN. 1972.
III) Laszlo, E.: „The Systems View of the World”. George Braziller. 1972. – pol. tłum.: Systemowy obraz świata. PIW. 1978.
IV) Laszlo, E.: op. cit.
V) por. Mazur, M.: „Cybernetyka i charakter”. PIW. 1976.
VI) Laszlo, E.: op. cit.
VII) Laszlo, E.: op. cit.
VIII) por. Bertalanffy, L. von: General System Theory. Foundations, Developement, Applications. George Braziller. New York 1973. – pol. tłum: Ogólna teoria systemów. Podstawy, rozwój, zastosowania. PWN. 1984.
IX) Aron, R.: Mémoires. Juliard. 1983.
X) Między Logiką a Wiarą. Z Józefem M. Bocheńskim rozmawia Jan Parys. Les Editions Noir sur Blanc. 1988.
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
-
Ostatnio używane
-
Odnośniki
-
Archiwa
- Czerwiec 2009 (7)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS